Wiadomosci.Goniec.pl > Polska > “Jak umrą nasze mamy, poproszę ją o rękę”. Seks w wielkim mieście. Z niepełnosprawnością w tle
Aleksandra Cieślik
Aleksandra Cieślik 13.05.2024 07:20

“Jak umrą nasze mamy, poproszę ją o rękę”. Seks w wielkim mieście. Z niepełnosprawnością w tle

osoby z niepełnosprawnością
Goniec

Chcą trzymać się za rękę, przytulać, wziąć ślub w koronkowej sukni ślubnej, zbudować dom. No i uprawiać seks. Mówią o tym otwarcie, choć czasem ze wstydliwym uśmiechem. 

Miłość bez barier

- Ewelina jest jak taki kwiat, tulipan. Cudownie rozkwita. Uwielbiam jej włosy. Piękne, rude. Jak kiedyś umrą nasze mamy, to jej się oświadczę i będziemy rodziną - mówi Piotr, obejmując swoją
ukochaną. 

Osoby z niepełnosprawnością intelektualną - choć często wykluczane przez społeczeństwo z obszaru o nazwie 
"miłość” - też ją przeżywają. Kochają, akceptują, pożądają, uwodzą. 

EWELINA I PIOTR

- Moje kochanie zrobiło mi placuszki z owocami - chwali się Ewelina. Siedzimy we wspólnej kuchni na parterze. Mieszkańcy Malwy - warszawskiego ośrodka opiekuńczego dla osób z niepełnosprawnością intelektualną prowadzonego przez fundację o tej samej nazwie - jedzą właśnie kolację. Zastaję ich w trakcie. Ochoczo dzielą się ze mną naleśnikami.

- Z jabłkiem czy dżemem porzeczkowym? - pyta Angelika, jedna z opiekunek. Dzisiaj to ona ma "nockę". - Niech będzie jabłko.

Zerkam na Ewelinę, przyglądam się jej dłużej. Widzę, jak zwraca się w stronę Piotra i delikatnie uśmiecha. Mężczyzna jest równie onieśmielony. Wybucha śmiechem i zmienia temat. Dostrzega mój wzrok.

Ewelina i Piotr znają się ponad 20 lat. Relację - często określaną związkiem - zawdzięczają swoim mamom. To one zabierały ich na wspólne wycieczki, cementując przyjaźń, jednocześnie przeplataną uczuciem. Uczuciem rozumianym na ich własny sposób.

Rozmowę prowadzimy w pokoju Piotra. Nie mieszkają razem. Dlaczego? - Takie są zasady, ale to i lepiej, bo on by mnie rano budził - rzuca Ewelina.

Są parą - tak przynajmniej deklarują, patrząc na mnie i trzymając się za ręce. Siedzą na wąskim, jednoosobowym łóżku. - Zapytałem kiedyś Ewelinę, czy chce ze mną chodzić. Powiedziała, że tak. Jej mama też się zgodziła. Pytałem o ślub, czy chce teraz, a może później - mówi dumnie Piotr, kładąc delikatnie głowę na ramieniu partnerki.

Piotr i Ewelina
Piotr i Ewelina znają się ponad 20 lat

Czym jest dla nich związek? - Trzymaniem za rękę. I na randki też czasem idziemy. Bez opiekunów i naszych mam! Zaprosiłem Ewelinę do kawiarni na ciasto. Tu, niedaleko, do galerii. Było super. Innym razem oglądaliśmy film w kinie.

 - Czasem się z Piotrkiem całujemy - dodaje Ewelina. 

Choć oboje są już po pięćdziesiątce, wspominają o dzieciach. - Chciałem mieć jedno, ale moje kochanie nie mogło mieć. Ale domek moglibyśmy zbudować. 

Piotr - jak podkreśla - w Ewelinie lubi "całość”. - To taki kwiat, tulipan. Cudownie rozkwita. O, włosy też uwielbiam. Piękne, rude. Jak kiedyś umrą nasze mamy, to jej się oświadczę i będziemy rodziną. 

- A ja kocham, jak Piotr mówi do mnie "kotku". I jego usta oraz uśmiech. Plany na przyszłość? Życie w Malwie, bo przecież nie ma lepszego miejsca. Ale w oddzielnych pokojach, żeby każdy mógł się wyspać.

OLGA

Lubi być w centrum uwagi. Opowiada o sobie oraz o tym, kogo aktualnie kocha i kogo kochała niedawno. Jak rozumie słowo “miłość”? - To przychodzenie do kogoś, by wspólnie spędzić czas. Spacery, całowanie, przytulanie, trzymanie za rękę. Robiłam to z Karolem, Danielem, Pawłem, Michałem. Można się też dotykać, leżąc na łóżku w koszuli nocnej, a chłopak w piżamie. Wtedy to seks - wyjaśnia.

Olga
Olga lubi być w centrum uwagi

Olga chciałaby być w związku. Dlaczego? - Bo randki są fajne. Można pójść do kina, do teatru, porozmawiać. Zakochanie to radość i uśmiech. Ślub też bym chciała wziąć. Miałabym taką długą, białą sukienkę z koronki. I jeszcze dłuższy welon.

 GABRYSIA

To intelektualistka. Zna się na polityce. Umie pisać i czytać. Bez problemu opowie o tym, co ostatnio widziała w wieczornym wydaniu wiadomości w telewizji. Chce wszystko zrobić dokładnie. Jest ambitna, odważna, choć przy tym niezwykle delikatna.

 - Nigdy nie byłam zakochana ani nawet nie miałam chłopaka. Ale wiem, co jest ważne. Musiałby być wierny, kochający, wspierać w trudnych momentach, ale też trzymać za rękę, chodzić po parku, przytulać. Miłość wiąże się z seksem, bo bez miłości nie ma seksu.

Gabrysia
Gabrysia opowiada o przekroczeniu granic

Po chwili zawieszenia Gabrysia przerywa ciszę. - Muszę ci coś powiedzieć. Po raz pierwszy zdradzę to komukolwiek, bo wcześniej się wstydziłam... Raz - tu bierze głęboki wdech - miałam sytuację, gdy znajomy mężczyzna próbował naruszyć moją granicę. Chciał całować mnie na przystanku tramwajowym. Powtarzał, że się we mnie zakochał. Bałam się. Jakaś kobieta stała obok i zareagowała, postraszyła go policją. Poskutkowało.

To nie jedyna taka sytuacja. Jeden ze znajomych pisze i dzwoni do Gabrysi wiele razy. Bombarduje ją wiadomościami z wyznaniami miłości. Ostatecznie - po interwencji - daje spokój.

- Warto wierzyć w miłość. Chciałabym się kiedyś zakochać. Bez niej nie ma tęsknoty. Brakuje mi tej miłości, oj brakuje.

AGNIESZKA

Jest po pięćdziesiątce. Dewiza życiowa? Mieć wszystko zrobione "pod linijkę". W grupie upomina i ucisza, gdy ktoś przeszkadza. Mówi raczej mało. Ale jak coś powie, szokuje szczerością. Nie rzuca słów na wiatr. Siedzimy w jej pokoju na pierwszym piętrze. Najpierw pokazuje mi kolekcję maskotek, potem dwa ulubione kubki.

Odwleka moment rozmowy o miłości. Czemu? - Trochę się wstydzę. Nie bardzo mogę o tym mówić, ale miałam takiego jednego kolegę. Nie powiem ci nawet jego imienia. On mnie przytulał i czasem trzymał za rękę. Poza tym tylko rozmawialiśmy. A zresztą ja nie mogę mieć chłopaka, bo jestem za młoda. Kiedyś się całowałam, ale w tajemnicy - opowiada wyraźnie speszona.

- Za młoda? - dopytuję zdziwiona. - No tak - wypala z pełnym przekonaniem.

Agnieszka
Agnieszka jest dość nieśmiała

Podczas spotkania przewija się wątek stawiania granic. - Jak nie chcesz, by ktoś cię dotykał to wyciągasz rękę i mówisz "stop". Nikt nie może zrobić tego bez twojej zgody, nawet położyć dłoni na ramionach. Wiedziałaś o tym, robisz tak, miałaś tak kiedyś? - zadaje trzy pytania z rzędu.

Czym dla Agnieszki jest miłość? - Wiem, ale nie powiem, bo się wstydzę - zaczyna, ale po chwili zawahania dodaje - No, to jak się kogoś kocha. I chce mieć się z nim dziecko.

Jak randkują i jak się kochają? Zobacz bohaterów reportażu w rozmowie z Aleksandrą Cieślik!

Goniec ujawnia: Cierpienie bez końca. Tak w Polsce dręczy się zwierzęta zabijane na futro

“Osoby z niepełnosprawnością często się infantylizuje”

 Zuzanna Kamińska jest psycholożką i psychotraumatolożką. Prywatnie również siostrą Bartka - jednego z mieszkańców Malwy. Jej wykształcenie - bez wątpienia - pomaga budować dobrą relację z o 14 lat starszym bratem. Czy zdarzają się rozmowy na temat miłości? 

- Oczywiście! Bartek opowiada o niej jak każdy inny człowiek. Jedyne, co może różnić jego reakcje od moich reakcji, to umiejętność głębokiego wejścia w relację. Myślę, że tyczy się to wielu osób z niepełnosprawnością intelektualną (OzNI). Ich związki są prostsze, nie ma intryg, listy wymagań czy nadmiernego analizowania. Wystarczy, że dziewczyna jest miła i okazuje mu zainteresowanie.

Zdaniem Zuzanny w Polsce brakuje gruntownej edukacji seksualnej, nie tylko dla OzNI. - Mam wrażenie, że traktuje się je jak dzieci, infantylizuje. Często zakłada się, że nie mają więc one żadnych potrzeb seksualnych. A to nieprawda. Zamiatanie ich pod dywan, udawanie, że problemu nie ma sprawy nie załatwi, a - wręcz przeciwnie - może pogorszyć. Zdarza się, że dochodzi do nadużyć, gdyż frustracja seksualna jest już zbyt duża. 

Malwa
Podopieczni Fundacji Malwa

Rozmowy o intymności swoich nastoletnich czy dorosłych dzieci z niepełnosprawnościami są szczególnie trudne dla rodziców. Towarzyszy im strach o bezpieczeństwo pociech i o ich umiejętność adekwatnej oceny sytuacji. 

- W tym przypadku mamy rozwój nienormatywny, więc może być im trudniej się z tym tematem oswoić. Mogą nie wiedzieć, jak go przekazać albo zakładają, że i tak nie zostaną zrozumiani. Edukacja w takim przypadku powinna przebiegać dwutorowo - zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci.

Jak zatem rozmawiać tak, by miało to sens? 

- Myślę, że najpierw warto samemu oswoić się z faktem, że nasze dojrzałe już dziecko ma również potrzeby seksualne. I tutaj - w zależności od wieku - zastanowić się, co tak naprawdę chcę mu przekazać. Co to jest seks, dlaczego mamy taką potrzebę, kiedy się ona pojawia, jak się ją czuje. Wcześniej dobrze wprowadzić je w temat szeroko pojętej cielesności - że może zdarzyć się tak, że będziemy chcieli złapać kogoś za rękę, przytulić. I, że granice w tym przypadku różnią się od tych stawianych obcym. Ważne, by dziecko wiedziało, że jeśli nie chce czegoś robić, ma takie prawo i nikt nie może go do tego zmuszać. Analogicznie z ciążą, choć tu zależy oczywiście od stopnia niepełnosprawności intelektualnej i tego, czy do stosunku będzie w ogóle dochodziło. Jeśli tak, czy nasze dziecko będzie w stanie samodzielnie się zabezpieczyć? Zadbajmy o to.

“Moja córka jest dziś samodzielna”

Roma Łagowska to mama 46-letniej - wspomnianej wcześniej - Olgi. Pierwsze wrażenie? Ciepła i nowoczesna, ale też wymagająca. Dzielę się tym spostrzeżeniem. Nie zaprzecza. 

- Myślę, że dzięki temu, że wymagałam, moja córka jest dziś tak samodzielna.

Faktycznie, Olga zwraca uwagę na ubiór, fryzurę, czy paznokcie. Chce się podobać mężczyznom.

- Osoby z zespołem Downa uczą się na zasadzie lustrzanego odbicia. Patrząc na wychodzące za mąż siostry, też chciała wziąć ślub. Nie gasiłam w niej tych marzeń, raczej żartowałam, że weźmie ślub, jak Wisła zmieni bieg. Mam świadomość, że Olga chce być przytulana, adorowana, pójść z mężczyzną na spacer, trzymając się za rękę. Rozumiem to. Nie zakazuję jej też osiągania satysfakcji seksualnej na jej miarę - mówi, odnosząc się do masturbacji.

Jak podkreśla, po tę formę zaspokajania sięgają zarówno osoby zdrowe, jak i z niepełnosprawnością intelektualną. - Nie ma w tym nic dziwnego. Uważam to za całkowicie normalne. Otwartość do dyskusji o takich sprawach wynosi się z domu. To też starałam się przekazać Oldze. Uczyłam, że wszystko, co dotyczy ciała jest rzeczą intymną i należy robić to w warunkach zapewniających spokój oraz prywatność. To wiedza kluczowa, pomagająca unikać nadużyć oraz krępujących sytuacji.

Na koniec naszej rozmowy kobieta na moment się zawiesza. - Ale wie pani co... Przecież edukacja o seksualności w naszym kraju po prostu leży. Nie tylko w kwestii osób z niepełnosprawnością intelektualną. Wielu temat ten zawstydza, a szkoda, bo społeczeństwu przydałaby się dawka fachowej wiedzy.

***

Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: [email protected]