Wiadomosci.Goniec.pl > Polska > Po reportażu Gońca: Szpital Bielański zwalnia pracownika z mroczną przeszłością. "Nie mieliśmy jak sprawdzić karalności"

Po reportażu Gońca: Szpital Bielański zwalnia pracownika z mroczną przeszłością. "Nie mieliśmy jak sprawdzić karalności"

None
Krzysztof Orszagh, fot. screen TVN

Wczoraj w Gońcu ujawniliśmy, że w Szpitalu Bielańskim jako pielęgniarz pracuje mężczyzna przed laty zaangażowany w handel dziećmi i sutenerstwo. Władze placówki początkowo nie chciały z nami rozmawiać, ale po lekturze reportażu podjęły decyzję o zwolnieniu pracownika. Wskazały, że ten zataił informacje o swojej przeszłości.

Reportaż "Druga szansa"

We wczorajszym reportażu zastanawialiśmy się, czy człowiek przed laty ścigany za gwałt, a później skazany za sutenerstwo i handlowanie dziećmi może pracować w szpitalu psychiatrycznym i opiekować się między innymi młodymi kobietami w ciąży? 

Chodzi o postać Krzysztofa Orszagha, znanego prawnika, byłego Rzecznika Praw Ofiar, który najpierw publicznie walczył z przestępczością, by następnie samemu trafić do półświatka.

 - Na tym świecie jest bardzo wiele różnych zawodów - komentowała w naszym reportażu znana psychiatrka dr Agnieszka Dąbrowska. - Nie każdy musi pracować z pacjentami, a już zwłaszcza nie każdy powinien pracować z pacjentami szpitala psychiatrycznego. To są osoby, które wymagają szczególnej uważności, szacunku, wrażliwości. A te wyroki, które przytaczacie, są emanacją  traktowania drugiego człowieka jak przedmiot - mówi nam dr Dąbrowska.

- Jestem wstrząśnięta tą historią. Człowiek, który ma na koncie sutenerstwo i handel dziećmi nie powinien opiekować się pacjentami. A ci chorujący psychicznie szczególnie potrzebują empatii i podmiotowego traktowania - dodawała.

O sprawie w materiale wideo opowiedział współautor tekstu Mateusz Baczyński:

Druga szansa. Wszystkie wcielenia Krzysztofa Orszagha [REPORTAŻ GOŃCA]

Oświadczenie szpitala

Przed publikacją reportażu, pomimo wielokrotnych prób, szpital nie zgodził się z nami porozmawiać o tej sprawie. Dziś jednak wydał specjalne oświadczenie.

"W związku z informacjami dotyczącymi jednego ze współpracowników Szpitala Bielańskiego informujemy, że szpital podjął natychmiastowe działania. Szpital zakończył współpracę z pracownikiem.

Decyzja ta została podjęta w wyniku doniesień medialnych i po rozmowie z pracownikiem" - czytamy w oświadczeniu podpisanym przez rzeczniczkę prasową szpitala Karolinę Jakobsche.

Szpital: pracownik zataił informacje

W dalszej części oświadczenia “szpital pragnie podkreślić, że nie ma uprawnień do wcześniejszego weryfikowania karalności pracowników i współpracowników , z wyjątkiem sytuacji gdy przepisy ustaw regulujących zasady zatrudniania danej kategorii pracowników zawierają wymóg niekaralności na danym stanowisku pracy. W przypadku podmiotów leczniczych dotyczy to działalności związanej z pacjentami małoletnimi. Stanowisko zajmowane przez ww. współpracownika nie podlegało weryfikacji” - tłumaczy szpital.

I dodaje: “Szpital, którego motto brzmi Leczymy z pasją, opiekujemy się z troską, dąży do utrzymania najwyższych standardów i wartości, oczekując tego samego od swoich pracowników. Gwarantowanie pacjentom poczucia bezpieczeństwa wymaga profesjonalnej obsługi medycznej oraz współpracy opartej na zaufaniu, lojalności i wzajemnym szacunku. Szpital czuje się poszkodowany przez pracownika, który zataił informacje o swojej przeszłości, co zaszkodziło wizerunkowi placówki, na który od lat pracują tysiące lekarzy i pielęgniarek”.