Wiadomosci.Goniec.pl > Polska > "Stówa dla Jarka". Leczenie ostatniej szansy w walce z glejakiem
 Janusz  Schwertner
Janusz Schwertner 07.02.2024 13:04

"Stówa dla Jarka". Leczenie ostatniej szansy w walce z glejakiem

None

"Stówa" to tylko nazwa, wiążąca, aby uzbierać 100 000 zł.
Dla jednego 100 zł to dużo, dla drugiego po prostu gest wsparcia wyznaczony cyframi z dwoma zerami - piszą organizatorzy akcji “Stówa dla Jarka”.

Ostatnia szansa

“Myśl o tym, że mógłbym zostawić moją żonę Agnieszkę i mojego psa Gaję – zupełnie samych, paraliżuje mnie każdego dnia. Mam glejaka – złośliwego guza mózgu. W Polsce już żadnych nadziei na wyleczenie… Moją nadzieją jest immunoterapia w Niemczech. Oczywiście nie obejmuje jej refundacja, a ja nie mam takich środków, by zapłacić za ostatnią szansę na moje życie…” - pisze o sobie Jarek Kociaba.

Tu możesz pomóc w zbiórce, a tu znajdziesz więcej informacji na temat akcji “Stówa dla Jarka”.

“Dlatego dziś jestem tu i bardzo proszę o pomoc – nawet najdrobniejszą. Terapia mogłaby się rozpocząć nawet jutro, jeśli tylko udałoby mi się zebrać środki. Niestety, mój czas się kurczy…” - informuje na stronie zbiórki siepomaga.pl.

Jak wspomina: “Lato 2023 – wtedy wszystko się zaczęło. Najpierw od delikatnych drgawek w okolicach klatki piersiowej, drżała mi też ręka i głowa. Lekarz znalazł niski poziom witaminy B12 i przepisał mi ją. W międzyczasie pojechałem – po upewnieniu się, że mi to nie zaszkodzi – na wakacje z żoną. Nie sądziłem, że być może to moje ostatnie wakacje w życiu” - czytamy.

"Niestety, choć poziom witaminy się unormował, objawy były coraz bardziej dokuczliwe. Dostałem skierowanie do szpitala. Tam po standardowych badaniach usłyszałem dramatyczną diagnozę – jest duży guz w mojej głowie! 

Zgodziłem się na operację, choć lekarz przedstawił mi ryzyko. Wysokie… 27 lipca 2023 roku guz został usunięty. Okazało się, że to złośliwy glejak… On bardzo często wraca, niestety – chce odebrać życie… Zacząłem chemio– i radioterapię" - pisze Jarek Kocieba.

Rozbite [REPORTAŻ GOŃCA]

Jeden cel: żyć

Tu możesz pomóc w zbiórce, a tu znajdziesz więcej informacji na temat akcji “Stówa dla Jarka”.

“Miałem dwie konsultacje w dwóch szpitalach. W jednym zalecają mi ponowną operację usunięcia guza, w drugim – odradzają. Tam lekarz stwierdził, że ona niewiele pomoże, a dodatkowo skończę albo na wózku inwalidzkim, albo przykuty do łóżka. Już do końca życia, które z glejakiem nie będzie długie” - pisze pan Jarek.

Jak wspomina, szukając innego sposobu walki o życie, który zminimalizuje “ryzyko zostania rośliną”, ”żona znalazła klinikę w Niemczech, w której specjalizują się w leczeniu guzów mózgu, w tym glejaków. Zaproponowano mi immunoterapię. Leczenie to daje duże szanse na przynajmniej zatrzymanie postępów choroby, a może nawet na cofnięcie się jej!" - tłumaczy.

“Chciałbym spędzić jeszcze wiele wspólnych chwil z żoną, z moimi bliskimi. Jeszcze zabrać Gaję na spacer… Ta szansa kosztuje ok. 400 000 zł. Choć cały czas biorę sterydy, a mój stan pozwala mi jeszcze pracować, sam nie jestem w stanie zgromadzić takiej kwoty. Całe życie moje i mojej żony wraz z diagnozą zmieniło się o 180 stopni. Nie myślimy i nie mówimy o niczym innych. Wszystko jest ukierunkowane na jeden cel – bym mógł żyć” - pisze Jarek Kociaba.

Akcja w internecie

“Kim jest Jarek? Jarek to mój kuzyn. Syn siostry mojej mamy” - pisze na Facebooku organizator akcji “Stówa dla Jarka”.

“Chcę pomóc w zbiórce pieniędzy na leczenie dla niego w Niemczech. To w tym leczeniu jest nasza ludzka nadzieja. Nadzieję jednak pokładamy przede wszystkim w Bogu. Dlatego każdego wierzącego proszę o chociaż krótką modlitwę w intencji Jarka, lekarzy, zbiórki i o cud uzdrowienia” - czytamy.

Tu możesz pomóc w zbiórce, a tu znajdziesz więcej informacji na temat akcji “Stówa dla Jarka”.

Tagi: Polska